Brytyjski “The Economist” w swojej najnowszej analizie nie pozostawia złudzeń: przy obecnym tempie rosyjskich postępów zajęcie całej Ukrainy zajęłoby… 103 lata. Tygodnik wskazuje, że mimo kolejnych ofensyw i gigantycznych strat w ludziach i sprzęcie, Moskwa nie jest w stanie zdobyć znaczących terytoriów.
Od początku pełnoskalowej inwazji Rosja miała ponieść straty rzędu nawet 1,5 miliona ludzi – w tym nawet 480 tysięcy zabitych. Z kolei ukraińskie straty szacuje się na kilkadziesiąt tysięcy. Co więcej, front praktycznie się nie zmienia od jesieni 2022 roku, a walki przypominają brutalną, wyniszczającą bitwę pozycyjną. Zamiast linii frontu – mamy „strefę śmierci”, gdzie każda próba większego natarcia kończy się masakrą.
Eksperci podkreślają, że nawet jeśli Rosja będzie kontynuować natarcia, to niedobory w ludziach i zasobach mogą stać się dla niej większym problemem niż dla Ukrainy. A jeśli dojdzie do załamania – to najpierw w Moskwie, nie w Kijowie.