Woda mieniła się odcieniami czerwieni i pomarańczu, a Casiana czuła się, jakby przeżywała bajkową chwilę. Ale jej bajka miała się zaraz skończyć.
W jednej chwili dłoń Oliviana mocno ją popchnęła. Casiana poczuła, jak powietrze wyrywa jej krzyk z piersi, a potem jej ciało roztrzaskało się o zimne fale. Szok odebrał jej oddech, a umysł zbladł i zbladł. Próbowała ponownie krzyczeć, ale woda wypełniła jej usta.
Na łodzi Olivian stał nieruchomo, patrząc w dół. Twarz miał zamarzniętą, ale w oczach płonął mroczny płomień. „Dla ciebie, Valerie” – powiedział sobie, przekonany, że jego sekret został pogrzebany w morzu. Łódź odpłynęła, a Casianę pochłonęła głębina.
Trzy lata później, w rodzinnej wiosce Casiany, ludzie wciąż mówili o „żonie, która zaginęła na morzu”. Dla większości była tylko wspomnieniem. Dla Oliviana była to przeszłość, którą udawał, że opłakuje, mieszkając z Valerią.
Jednak tej jesieni jego spokój legł w gruzach.
Na jesiennym jarmarku w mieście, gdzie ludzie przychodzili kupować czerwone jabłka, parujące ciasta i wrzącą brandy, z tłumu wyłoniła się postać. Miała na sobie białe futro, a w jej spojrzeniu płonął mroźny blask. To była Casiana.
Powróciła z głębin, nie jako duch, ale jako kobieta, która nauczyła się z bólu. Ratownicy odnaleźli ją po dniach walki z falami na odludnej plaży. Od tamtej pory żyła w ukryciu, lecząc rany i karmiąc duszę myślą o sprawiedliwości.
Teraz, pośród zapachu gołąbków, wędzonych kiełbas i miodu, wbiła wzrok w mężczyznę, który ją zdradził.
Olivian poczuł ucisk w żołądku, gdy ją zobaczył. Przyłożył dłoń do piersi, jakby chciał zatrzymać bicie serca. Waleria, stojąca obok niego, pozostała lodowata.
„Nie… to niemożliwe…” mruknął.
Casiana szła ku nim spokojnym krokiem, a każde dotknięcie jej buta na ziemi pokrytej suchymi liśćmi brzmiało jak wyrok.
„Czy zapomniałeś, Olivian?” – jej głos był zimny, ale przepełniony mocą utraconych lat. „Czy zapomniałeś, że morze nie przyjmuje brudnych darów?”
Ludzie wokół niej przestali się śmiać i śpiewać. Wieśniacy w futrach i kobiety w kwiecistych chustach na głowach czynili znak krzyża. Starcy szeptali, że sprawiedliwość Boża nadeszła właśnie teraz, pośród straganów z jabłkami i koszy orzechów.
Casiana podeszła zaledwie kilka kroków i wyjęła z torby album ze wspomnieniami, ten, który kiedyś przygotowała na rocznicę ślubu. Otworzyła go i rzuciła Olivian pod stopy. Strony otworzyły się, ukazując zdjęcia minionego szczęścia.
— To były nasze życia. A ty postanowiłeś rzucić je w fale.
Olivian uklękła, drżąc. Waleria spojrzała na niego z nienawiścią i strachem, czując, że ich grzeszna miłość była niczym więcej niż kosztownym kłamstwem.
Casiana spojrzała w niebo i wyszeptała krótką modlitwę, tak jak nauczyła ją matka: „Panie, daj mi siłę, by wybaczyć, ale także Twoją sprawiedliwość”.
Potem, donośnym, zdecydowanym głosem, powiedziała:
— Nie będę twoim katem. Oddaję twój los w ręce ludu i Tego, który jest na górze.
Tłum wybuchnął krzykiem, domagając się osądu mieszkańców. Olivian została schwytana i zaprowadzona do burmistrza, a Waleria uciekła, znikając na ulicach.
Tego wieczoru Casiana siedziała przy ognisku z herbatą miętową w dłoniach, słuchając gwizdu starca grającego na trąbce. Świat patrzył na nią, jakby zmartwychwstała. Wiedziała jednak, że to nie śmierć ją przywróciła, ale siła, by przezwyciężyć zdradę.
A gdy niebo rozbłysło gwiazdami, Casiana po raz pierwszy od lat poczuła, że zemsta to dopiero początek. Jej prawdziwe życie dopiero się zaczynało.
Niniejsza praca jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami i postaciami, ale została sfabularyzowana dla celów twórczych. Imiona, postacie i szczegóły zostały zmienione w celu ochrony prywatności i wzbogacenia narracji. Jakiekolwiek podobieństwo do rzeczywistych osób, żywych lub zmarłych, lub do rzeczywistych wydarzeń jest czysto przypadkowe i niezamierzone przez autora.
Autor i wydawca nie ponoszą odpowiedzialności za dokładność wydarzeń ani przedstawienie postaci, ani za ewentualną błędną interpretację. Niniejsza historia jest udostępniana „tak jak jest”, a wszelkie wyrażone opinie są opiniami postaci i nie odzwierciedlają poglądów autora ani wydawcy.