Wszedłem do kwiaciarni, żeby kupić bukiety dla żony i córki.
Podszedłem do sprzedawczyni, czując narastającą złość: — Czy ty w ogóle rozumiesz, co właśnie zrobiłaś? Odwróciła się do mnie, a jej twarz zbladła. Oniemiała. — Ile kosztuje cały kosz? — zapytałem stanowczo. — Co?… Ech, chyba ze dwieście euro… — wyjąkała, wahając się. Wyjąłem pieniądze, podałem jej i wziąłem kosz pełen kwiatów, po czym zwróciłem … Read more