Andriej zaśmiał się krótko, wymuszenie, prawdopodobnie myśląc, że żartuję. Kiedy zobaczył, że mój wyraz twarzy się nie zmienił, zrozumiał, że to nie jest zabawa.
— Mówisz poważnie? — zapytał.
— Bardzo poważnie.
Wstał powoli, rozglądając się, czy ktoś nas zauważył. Restauracja była prawie pełna. Starsza para przy sąsiednim stoliku, dwoje młodych ludzi robiących zdjęcia telefonami, kelner udający, że wyciera okulary, ale podsłuchujący.
Rozwinąłem taśmę mierniczą i spokojnie ją podałem.
— Proszę stanąć prosto. Kolejność jest ważna, prawda?
— Jesteś śmieszny — mruknął.
— Ja po prostu stosuję te same kryteria.
Zmierzyłem jej talię. Potem klatkę piersiową. Potem ramię.
— Ciekawe — powiedziałem — więcej dla mnie. Widzisz, ja też mam standardy. Na przykład, podoba mi się facet, który nie czuje potrzeby poprawiania cudzego ciała, żeby poczuć się lepszym.
Zaczerwienił się.
„Naprawdę masz problem” – powiedział przez zaciśnięte zęby.
„Nie, Andriej. Masz.”
Zebrałam miarkę i schowałam ją z powrotem do torby.
„Posłuchaj mnie uważnie. Moje ciało to nie projekt remontu. Nie jest „w trakcie” i nie czeka na twoją aprobatę. Jeśli chcę schudnąć, zrobię to dla siebie. Jeśli nie, to nadal dla siebie.”
Chciał coś powiedzieć, ale zamarł. Po raz pierwszy odkąd go znam, nie miał gotowej odpowiedzi.
„Wiesz, co jest zabawne?” – kontynuowałam. Mówisz o ideale, ale nie widzisz mężczyzny przed sobą. Widzisz tylko krajobraz.
Wstałam, chwyciłam płaszcz i torbę.
„Życzę ci powodzenia z drogimi kolacjami. Mam nadzieję, że znajdziesz idealną kobietę.” Pamiętaj tylko o jednym: perfekcja nie zastąpi charakteru.
Zostawiłam kilka lei na stole na herbatę i wyszłam.
Na zewnątrz było zimno. Czysty chłód, który mnie obudził. Przeszłam kilka przystanków, bez pośpiechu. Poczułam coś, czego nie czułam od dawna: ulgę.
Tego wieczoru nie jadłam sałatki. Zrobiłam sobie omlet w domu, włączyłam telewizor i zaśmiałam się do siebie, myśląc o jego minie, gdy zobaczył miarkę.
Następnego dnia poszłam na siłownię, jak zwykle. Nie po to, żeby schudnąć dla kogokolwiek. Ale dlatego, że lubię czuć się żywa.
I wtedy zrozumiałam coś prostego, ale ważnego: właściwy mężczyzna cię nie ocenia. On cię widzi.