Na Placu Piłsudskiego w Warszawie Karol Nawrocki oficjalnie objął zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi RP. Uroczystość miała wymiar symboliczny, ale przemówienie nowego prezydenta – jak zwykle – niosło ze sobą wyraźne przesłanie.
Zanim proporzec prezydencki zawisł na maszcie, Nawrocki ucałował sztandar Wojska Polskiego i złożył wieniec przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Potem – już jako formalny zwierzchnik armii – złożył obietnicę, która odbiła się echem w całym kraju: Pałac Prezydencki nie będzie “redutą kontestacji”, ale miejscem “motywacji i szukania wspólnych rozwiązań”. Mocne słowa, biorąc pod uwagę jego wcześniejszą krytykę rządu Tuska.
Prezydent zapowiedział, że będzie aktywnym zwierzchnikiem i chce mieć realny wpływ na rekrutację i modernizację wojska. – Zrobię wszystko, by w ciągu kilku lat Polska miała 300-tysięczną armię – deklarował. Co więcej, zdradził, że w BBN powstanie specjalny departament przełomowych technologii, który ma wesprzeć wojsko w nowoczesnych projektach.
Wystąpienie nie obyło się bez emocji – sympatycy Nawrockiego zagłuszali przemówienie ministra Kosiniaka-Kamysza. Ten jednak zaznaczył, że armia nie może być wciągana w spory polityczne i podkreślił, że żołnierze są „największym skarbem Wojska Polskiego”.