Jeszcze przed drugą turą wyborów Karol Nawrocki zapowiadał, że jako prezydent będzie „gwarantem, iż zamordystyczne przepisy ograniczające wolność w kryptowalutach nie wejdą w życie”.
Dziś środowisko krypto liczy, że dotrzyma słowa – szczególnie jeśli w parlamencie nie uda się złagodzić projektu ustawy wdrażającej unijne rozporządzenie MiCA.
Spór dotyczy m.in. tego, kto ma nadzorować rynek – projekt wskazuje Komisję Nadzoru Finansowego, czemu sprzeciwia się branża. Jej przedstawiciele argumentują, że KNF od lat prezentuje sceptycyzm wobec kryptoaktywów, a nadregulacja wypchnie firmy za granicę.
Z kolei resort finansów broni wyboru KNF, podkreślając jej kompetencje i gotowość do nadzoru.
W grę wchodzi polityka – temat kryptowalut stał się kartą przetargową w walce o elektorat wolnorynkowy, szczególnie wśród młodych i przedsiębiorczych wyborców.
Według raportu UCE Research i ARI10 w cyfrowe aktywa inwestuje już 18,4 proc. dorosłych Polaków.
Jeżeli prezydent Nawrocki zdecyduje się na weto lub forsowanie łagodniejszych przepisów, może stać się kluczowym sojusznikiem branży – i jednocześnie graczem, który przyciągnie znaczną część elektoratu Konfederacji.