Kosiniak-Kamysz zabrał głos w Sejmie po incydencie z rosyjską rakietą. Posłowie zareagowali owacją

Burzliwe wystąpienie Władysława Kosiniaka-Kamysza w Sejmie zakończyło się owacją na stojąco ze strony posłów koalicji rządzącej. Szef MON nie tylko przedstawił przebieg działań wojska po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjską rakietę, ale również ostro zaatakował opozycję.

Wystąpienie ministra obrony odbyło się podczas sejmowej debaty poświęconej incydentowi z rosyjską rakietą, która spadła w Tarnawie-Kolonii na Lubelszczyźnie. Kosiniak-Kamysz wielokrotnie podkreślał, że za zdarzenie odpowiada Federacja Rosyjska, a działania polskich sił zbrojnych były prowadzone zgodnie z obowiązującymi procedurami. Minister przekonywał również, że w przypadku zagrożenia dla terenów zamieszkanych wojsko dysponuje uprawnieniami do zestrzelenia obiektu naruszającego polską przestrzeń powietrzną.

Kosiniak-Kamysz przedstawił szczegółową reakcję wojska. “Aby nikomu nie umknęło, kto jest sprawcą”Władysław Kosiniak-Kamysz rozpoczął swoje wystąpienie od jednoznacznego wskazania odpowiedzialności za incydent na Lubelszczyźnie.

Aby nikomu nie umknęło, kto jest sprawcą – powiedział z sejmowej mównicy, zaznaczając, że źródłem zagrożenia pozostaje Federacja Rosyjska.

Szef MON szczegółowo odtworzył przebieg działań podjętych przez polskie wojsko. Jak poinformował, jeszcze przed północą rozpoczęto odpowiednie procedury związane z rosyjskim zmasowanym atakiem na Ukrainę. O godzinie 1.59 poderwano parę dyżurną myśliwców F-16, natomiast o 3.14 do działań skierowano również śmigłowce. Minister wyjaśnił, że gdy rakiety zaczęły zbliżać się do granicy z Polską, myśliwce znajdowały się już w powietrzu. W momencie wykrycia obiektu w polskiej przestrzeni powietrznej jeden z samolotów natychmiast rozpoczął pościg.

Kosiniak-Kamysz przypomniał również, że w stronę Polski zmierzało około 20 rosyjskich rakiet. Większość z nich uderzyła w cele na Ukrainie, między innymi we Lwowie. Jedna zawróciła tuż przed granicą, natomiast kolejna przekroczyła polską przestrzeń powietrzną. Minister podkreślił, że zgodnie z obowiązującymi przepisami decyzję o ewentualnym zestrzeleniu takiego obiektu mogą podjąć Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych oraz pilot wykonujący zadanie. Zapewnił jednocześnie, że gdyby rakieta stanowiła zagrożenie dla terenów zamieszkanych, zostałaby zniszczona.

W dalszej części wystąpienia szef MON odniósł się także do kwestii przekazywania informacji opinii publicznej. Podkreślił, że priorytetem dowództwa jest bezpieczeństwo państwa, a nie natychmiastowa komunikacja medialna. Przypomniał również, że Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych regularnie publikuje komunikaty o poderwaniu polskich myśliwców podczas rosyjskich ataków na Ukrainę. Według ministra Polska należy do najbardziej transparentnych państw wschodniej flanki NATO, a zakres publikowanych informacji był nawet przedmiotem dyskusji z przedstawicielami Sojuszu.

Dowódca Operacyjny w pierwszej kolejności będzie się zajmował bezpieczeństwem państwa polskiego, a w drugiej kolejności będzie się zajmował SMS-ami, tweetami i innymi informacjami. Najważniejsze jest zapewnienie bezpieczeństwa – powiedział.

Burzliwe wystąpienie ministra. Mocne zarzuty wobec opozycjiZnaczna część sejmowego wystąpienia ministra obrony miała charakter politycznej polemiki z opozycją. Kosiniak-Kamysz zarzucił jej zmianę podejścia do wojny za wschodnią granicą i przekonywał, że Rosja przestała być przez część przeciwników politycznych postrzegana jako główne zagrożenie.

Nie widzicie w ogóle Federacji Rosyjskiej jako zagrożenia dla Polski (…). Od pewnego czasu wrogiem numer jeden stała się Ukraina – mówił z mównicy.

Słowa te wywołały głośne okrzyki z ław opozycji, które kilkukrotnie przerywały przemówienie ministra.

Szef MON przypomniał także wypowiedzi polityków dotyczące ograniczenia pomocy wojskowej dla Kijowa. Nawiązał między innymi do postulatu Przemysława Czarnka dotyczącego wstrzymania wsparcia dla Ukrainy, dodając, że nawet Jarosław Kaczyński miał tonować takie stanowisko. Następnie przeszedł do kwestii przekazania Ukrainie rakiet do systemów Patriot, podkreślając, że decyzja została podjęta na wniosek Stanów Zjednoczonych.

To właśnie w tym fragmencie padły jedne z najmocniejszych słów całego wystąpienia.

Można liczyć te rakiety w magazynie. A mogą strącać rakiety lecące w kierunku Polski. Ja wolę, żeby strącały je nad terytorium Ukrainy – powiedział minister, czemu towarzyszyły oklaski posłów koalicji rządzącej.

Chwilę później zadeklarował, że polityka wspierania Ukrainy nie ulegnie zmianie mimo krytyki ze strony przeciwników politycznych.

Chcę wam powiedzieć, że pomimo waszego wycia, pomimo waszej dezinformacji, będziemy kontynuować pomoc dla walczącej Ukrainy. Im więcej rakiet strąconych nad terytorium Ukrainy, tym mniej zagrożenia dla Polski – podkreślił.

Zobacz także:Awantura o akcyzę w Sejmie. Izabela Bodnar zwróciła się do prezydenta Nawrockiego

Rozliczenie Błaszczaka i owacje na stojąco. Tak zakończyło się wystąpienie ministraKońcowa część przemówienia była poświęcona porównaniu działań obecnego kierownictwa MON z reakcjami poprzedniego rządu na podobne incydenty. Kosiniak-Kamysz wielokrotnie wracał do sprawy rakiety znalezionej pod Bydgoszczą w czasie, gdy resortem obrony kierował Mariusz Błaszczak.

Minister przypomniał, że dzień po zdarzeniu na Lubelszczyźnie wraz z przedstawicielami rządu udał się na miejsce incydentu.

Wczoraj nagrywaliście o godzinie 10.16 filmiki: gdzie jest Kosiniak? Gdzie jest Tusk? My byliśmy na Lubelszczyźnie. W miejscu, gdzie spadła rakieta – mówił do posłów opozycji.

Następnie zarzucił swojemu poprzednikowi, że do dziś nie odwiedził miejsca odnalezienia rakiety pod Bydgoszczą. W ostrych słowach stwierdził: “Jesteście bezczelni po tych zdarzeniach spod Bydgoszczy, w ogóle zabierając głos”.

Szef MON wskazywał również na – jak określił – zasadniczą różnicę pomiędzy obecnym a poprzednim kierownictwem resortu.

Ja biorę 100 procent odpowiedzialności za działania wojska, za to wszystko, co wczoraj robili. Jestem im wdzięczny za decyzje podjęte, jestem z nich bardzo dumny – powiedział.

W końcowych minutach wystąpienia Kosiniak-Kamysz podziękował żołnierzom Wojska Polskiego za działania związane z zabezpieczeniem granicy i zapewnił, że będzie ich bronił.

Zwrócił się także do polityków Konfederacji, pytając, kto jest dla nich wrogiem – polski rząd, Ukraina czy Federacja Rosyjska.

Jeżeli nie potraficie pomóc, przynajmniej przestańcie przeszkadzać – zakończył Kosiniak–Kamysz.

Po tych słowach posłowie koalicji rządzącej, oraz członkowie rządu nagrodzili ministra owacją na stojąco, słychać było również okrzyki. Był to wyraźny finał jednego z najbardziej emocjonalnych wystąpień podczas sejmowej debaty dotyczącej incydentu z rosyjską rakietą na Lubelszczyźnie. W trakcie przemówienia nie brakowało okrzyków z ław opozycji, jednak zakończenie należało do większości rządzącej, która długimi brawami wyraziła poparcie dla stanowiska szefa MON.

Wicepremier i minister obrony narodowej @KosiniakKamysz poinformował posłów o naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej w nocy 30 lipca. Według ustaleń wojska i służb nad terytorium RP wleciała rakieta manewrująca CH 101 wystrzelona przez Federację Rosyjską. Pocisk rozbił się w… pic.twitter.com/0uR1Ih2O9t

— Sejm RP🇵🇱 (@KancelariaSejmu) July 31, 2026

Leave a Comment