Prezydent Karol Nawrocki publicznie zaprosił Radosława Sikorskiego na “poważną rozmowę” w sprawie “niepokojącego stanu polskiej dyplomacji”. Szef MSZ nie pozostał dłużny – przyjął zaproszenie, ale uprzedził, że ma swoje pytania. W tle: napięcia dotyczące kontaktów z administracją USA, nieobecność ambasadora w Waszyngtonie i medialne utarczki.
Nawrocki w emocjonalnym wpisie zaapelował o powagę, sugerując, że selfie pod Białym Domem nie przystoi ministrowi. W odpowiedzi Sikorski przypomniał, że ludzie prezydenta “donosili na demokratyczny rząd w Waszyngtonie”, próbując rzekomo blokować spotkania.
Prezydent zapowiedział, że do spotkania dojdzie, ale kiedy “przyjdzie odpowiedni czas”. Sikorski liczy z kolei na dopięcie sprawy nominacji ambasadorskich – tych, które już mają poparcie Sejmu i zgody państw przyjmujących.
Obaj politycy nie szczędzą sobie złośliwości. Sikorski wrzucił zdjęcie Nawrockiego z oficjalnej podróży, sugerując, że i prezydent miał swoje “luźniejsze momenty”. Nawrocki z kolei nazwał działania ministra “wygłupami”, które go nie interesują.
Mimo ostrej wymiany, Sikorski docenił pierwsze kroki prezydenta na arenie międzynarodowej. Nazwał je sukcesem, choć zaznaczył, że „są sprawy do naprawienia”. Podkreślił też, że to rząd prowadzi politykę zagraniczną, a prezydent ją reprezentuje – i że tak rozumiana współpraca powinna być przestrzegana.