Choć prezydent Karol Nawrocki chętnie prezentował wizytę w Białym Domu jako osobisty sukces, nie wszyscy podzielają ten entuzjazm. Ekspert i były dyplomata Witold Jurasz jednoznacznie wskazał: „to nie zasługa Nawrockiego, ale Władysława Kosiniaka-Kamysza”. Jego zdaniem to właśnie lider PSL miał od dawna budować relacje z otoczeniem Trumpa, które zaowocowały symboliczną deklaracją o obecności wojsk USA w Polsce.
Słowa Jurasza wywołały polityczne poruszenie. Z kolei wiceszef MSZ, Władysław Teofil Bartoszewski, ocenił spotkanie w Białym Domu jako sukces prezydenta RP, ale podkreślił, że polska dyplomacja pracowała na to wielotorowo – nie tylko Pałac Prezydencki, ale i MSZ oraz premier.
W cieniu tej wymiany opinii toczy się walka o polityczne laury. Nawet jedno zdjęcie z Trumpem – jak się okazuje – ma wielu ojców.