W nocy z soboty na niedzielę Rosja przeprowadziła jeden z najpotężniejszych ataków na Ukrainę od początku wojny. Po raz pierwszy w historii konfliktu bezpośrednio trafiony został główny budynek rządu w Kijowie. Premier Julia Swyrydenko poinformowała o uszkodzeniu dachu i górnych pięter siedziby administracji. W ataku zginęły cztery osoby, a ponad 40 zostało rannych.
Na miejscu wybuchł pożar, który udało się ugasić dzięki szybkiej akcji ratowników. Premier Ukrainy zamieściła zdjęcia z wnętrza zniszczonego budynku, zaznaczając, że mimo szkód, rząd nie przerywa pracy. Wezwała też społeczność międzynarodową do zdecydowanej reakcji – w tym zaostrzenia sankcji na rosyjską ropę i gaz.
Do sprawy odniósł się premier Donald Tusk, ostrzegając, że dalsze próby „ułagodzenia Putina” nie mają sensu. Zaapelował o natychmiastowe wspólne działania USA i Europy w celu wymuszenia zawieszenia broni.
Zmasowany atak dotknął również Zaporoża i obwodu sumskiego. W sumie rannych zostało kilkadziesiąt osób, w tym dzieci i kobiety w ciąży.