Nocna operacja wojskowa na polskim niebie to temat, który wciąż budzi emocje. Generał Wiesław Kukuła, dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych, w rozmowie z TVN24 ujawnił, jak wyglądało zestrzeliwanie rosyjskich dronów, które naruszyły przestrzeń powietrzną Polski. Najważniejsze decyzje podejmował generał Maciej Klisz – i jak podkreśla Kukuła, spisał się doskonale mimo gigantycznej presji.
Jednym z efektów tej operacji było uszkodzenie domu w miejscowości Wyryki Wola. Generał zapewnił, że rodzina otrzyma pełne wsparcie od wojska i nazwał ich bohaterami.
Kukuła opisał, że wojsko korzysta z zaawansowanych procedur identyfikacji celów – tzw. targetingu. „Jeśli dron to tylko wabik, nie marnujemy zasobów – skupiamy się na realnym zagrożeniu” – wyjaśnił. Dodał jednak, że w praktyce często decyzje trzeba podejmować intuicyjnie.
W odpowiedzi na zarzuty dotyczące kosztów operacji, generał stanowczo odpowiedział: „Życie Polaka nie ma ceny. Jeśli trzeba, użyjemy rakiety wartej sto razy więcej niż dron – byle uratować choć jedno życie”.
Po raz pierwszy w historii NATO, w odpowiedzi na realne zagrożenie w przestrzeni powietrznej Sojuszu, interweniowały siły zbrojne: polskie F-16, holenderskie F-35 i włoskie samoloty rozpoznawcze AWACS. Premier Tusk poinformował, że zestrzelono trzy lub cztery drony.