W zaledwie kilka godzin po nocnej kradzieży w Sopocie, trójmiejska policja odzyskała prywatny samochód należący do rodziny premiera Donalda Tuska. Auto – luksusowy lexus – zostało porzucone w gdańskiej dzielnicy Kokoszki. Choć pojazd wrócił w ręce funkcjonariuszy, to sprawa wciąż jest daleka od rozwiązania.
Jak przekazała rzeczniczka pomorskiej policji, komisarz Karina Kamińska, dla służb to tylko połowiczny sukces. Śledczy zabezpieczyli ślady i teraz skupiają się na identyfikacji i zatrzymaniu sprawcy lub sprawców. Śledztwo nadzoruje prokurator.
Według policyjnych źródeł, kradzież miała przebiegać według typowego schematu – pojazd miał „stygnąć” pod obserwacją przestępców, którzy sprawdzają, czy nie został namierzony przez służby, zanim trafi do tzw. dziupli. Tym razem jednak policjanci uprzedzili kolejny ruch złodziei i zabezpieczyli lexusa wcześniej.
Sprawa jest wyjątkowo delikatna, ponieważ samochód został zabrany spod domu objętego stałą ochroną. To może mieć poważne konsekwencje nie tylko dla funkcjonariuszy SOP, ale też ich przełożonych. Niektórzy komentatorzy nie wykluczają nawet udziału zagranicznych służb, sugerując, że może to być sygnał ostrzegawczy wobec premiera.
Lexus, jak się okazuje, to jeden z najczęściej kradzionych modeli w Polsce – ulubieniec złodziejskich gangów, którzy rozbierają auta na części i sprzedają z zyskiem.