Premier Donald Tusk nie krył dumy po wizycie na kieleckich targach zbrojeniowych. Jak mówił, nawet zagraniczni eksperci byli zdumieni, widząc, na co stać polski przemysł obronny
– zarówno wielkie państwowe koncerny, jak i prywatne firmy zbrojeniowe. „Nie ustępują najlepszym na świecie, ale brakowało im zamówień i stabilnego finansowania” – podkreślił premier.
Podczas Forum „Energia z Polski – Local First” Tusk zapowiedział twardy zwrot w polityce państwowych zakupów. Kluczowe inwestycje – w obronność,
energetykę, technologie – mają być realizowane przez polskie firmy. „Musimy skończyć z beztroskim wydawaniem pieniędzy poza granicami kraju” – mówił.
W 2024 roku wydatki państwa na zamówienia publiczne wyniosły 580 miliardów złotych. Rząd chce, by jak największy ich procent trafiał do polskich wykonawców. „Polskie pieniądze mają pracować w polskiej gospodarce” – dodał szef rządu.
Tusk nawiązał też do suwerenności gospodarczej w kontekście globalnej konkurencji, zwłaszcza z Chinami. Jego zdaniem, polskie firmy muszą być gotowe na „bezwzględną grę” w trudnych czasach.