Polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zaapelował do sojuszników z NATO o wsparcie dla utworzenia strefy zakazu lotów nad Ukrainą. Decyzja ma na celu ochronę przestrzeni powietrznej w Europie po serii naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej przez drony rosyjskie.
Uzasadnienie decyzji
Sikorski podkreślił, że przyległość geograficzna Polski sprawia, iż wszelkie naruszenia granic stanowią bezpośrednie zagrożenie dla suwerenności i bezpieczeństwa kraju. Argumentuje, że samo powiadomienie sojuszników i działanie dyplomatyczne nie wystarcza — potrzebna jest wspólna, militarna reakcja w powietrzu.
Reakcja wewnętrzna
Apel spotkał się zarówno z poparciem, jak i krytyką. Zwolennicy strefy zakazu lotów mówią, że to konieczny krok, by odciąć agresję od regionu. Krytycy ostrzegają przed eskalacją konfliktu i ryzykiem sakcji ze strony Rosji. Ponadto pojawiają się obawy, że wprowadzenie takiego zakazu może wymagać dużych nakładów wojskowych i logistycznych.
Co dalej?
Polska planuje podjąć rozmowy z partnerami z NATO i UE, by ustalić warunki operacyjne strefy zakazu lotów, włączając kwestie prawne i militarne. W międzyczasie wzmocniono patrole powietrzne i systemy wykrywania na granicach wschodnich kraju.