Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostrzegł, że Polska nie poradzi sobie z masowym atakiem powietrznym ze strony Rosji. Jego zdaniem, skala potencjalnych zniszczeń przekracza obecne możliwości obronne naszego kraju.
Zełenski podkreślił, że Ukraina od lat żyje w warunkach permanentnego zagrożenia. Dlatego – jak zaznaczył – nie łudzi się, że sąsiednie państwa są gotowe na podobną skalę agresji.
Ukraiński przywódca zaznaczył, że nawet kraje członkowskie NATO nie mają wystarczającej infrastruktury obronnej. Dotyczy to zarówno systemów wykrywania, jak i przeciwdziałania rakietowym uderzeniom.
Według Zełenskiego, Rosja pracuje nad strategią destabilizacji całego regionu. Działania militarne to tylko jeden z elementów tej układanki.
Uważa, że wspólna obrona nie może opierać się wyłącznie na papierowych gwarancjach. Niezbędne są realne działania, inwestycje i koordynacja między państwami.
Jego słowa odbiły się szerokim echem w polskich mediach i wywołały falę komentarzy. Część ekspertów uznała je za przestrogę, inni – za niepotrzebne podważanie sojuszniczych relacji.
Wypowiedź Zełenskiego padła w kontekście nasilających się rosyjskich ataków na ukraińską infrastrukturę i doniesień o możliwych prowokacjach przy granicach NATO.