Donald Trump znów uderza z pełną mocą! Na swojej platformie Truth Social ogłosił, że klasyfikuje Antifę jako „znaczącą organizację terrorystyczną”, nazywając ją „chorą, niebezpieczną i radykalnie lewicową katastrofą”.
Do tego zapowiedział śledztwa w sprawie finansowania ruchu, które mają być prowadzone „zgodnie z najwyższymi standardami prawnymi”.
To nie pierwszy raz, kiedy Trump kieruje ostrze w stronę środowisk lewicowych. Już wcześniej oskarżał Antifę o podsycanie przemocy politycznej i wskazywał ją jako winnych atmosferze,
która – jego zdaniem – doprowadziła do zabójstwa konserwatywnego aktywisty Charliego Kirka.
Plany takie miał już w trakcie pierwszej kadencji, szczególnie po protestach po śmierci George’a Floyda, jednak napotkał wtedy opór w administracji
– m.in. od szefa FBI, który ostrzegał, że uznanie krajowych organizacji za terrorystyczne byłoby niezgodne z konstytucją.
Co ciekawe, ruch Antifa nie ma centralnej struktury, liderów ani formalnego członkostwa – co zdaniem krytyków czyni deklarację Trumpa bardziej politycznym gestem niż realną decyzją prawną.
W amerykańskim systemie prawnym nie istnieje też kategoria „znaczącej organizacji terrorystycznej” – są jedynie „zagraniczne organizacje terrorystyczne” (FTO), którym można przypisać konkretne sankcje.
Czy to zapowiedź nowej kampanii Trumpa? A może początek ostrzejszej walki z opozycją?