Marcin Przydacz zdecydowanie sprzeciwił się możliwości nominacji Bogdana Klicha na ambasadora Polski w Waszyngtonie. Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej podczas briefingu w Nowym Jorku wezwał Radosława Sikorskiego do wycofania – jak to ujął – „złej nominacji”, twierdząc, że Klich nigdy nie otrzyma zgody prezydenta na objęcie tej funkcji.
Choć Przydacz zadeklarował gotowość do współpracy z MSZ, jednocześnie wbił szpilę szefowi resortu. Zarzucił mu brak zdolności do współpracy z kolejnymi doradcami prezydenta, sugerując, że świadczy to o jego niekompetencji dyplomatycznej. Spór dotyczy też rzekomego zwyczaju wspólnych lotów na sesje ONZ – tu wersje Pałacu Prezydenckiego i MSZ są sprzeczne.
Przydacz odniósł się również do przesłanego listu od Donalda Trumpa – jak stwierdził, był to list kurtuazyjny, z odniesieniami do udanej wizyty Nawrockiego w Waszyngtonie. W Nowym Jorku może dojść do kolejnej rozmowy obu prezydentów, a Nawrocki ma poruszyć temat rosyjskiej agresji i zagrożeń dla bezpieczeństwa regionu.