Nie tylko Nawrocki. Rząd Tuska tonie w chaosie, a frustracja wyborców rośnie z dnia na dzień

Minęły dwa miesiące od rekonstrukcji rządu i niemal tyle samo od objęcia urzędu przez prezydenta Karola Nawrockiego. Mimo zmian, gabinet Donalda Tuska nie potrafi wyjść z impasu. Choć pojawiły się nowe twarze, zapału starczyło na chwilę. Brakuje spójnej wizji, politycznego przywództwa i realnych sukcesów — nawet tam, gdzie nie potrzeba zgody Pałacu Prezydenckiego.

Największą ofensywę rozpoczął minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, który zapowiedział rozliczenia ery PiS. Choć przemawia językiem wyraźnie trafiającym do twardego elektoratu KO, to jego realny wpływ ograniczają prezydenckie weta. Równocześnie Żurek stara się wyjść poza bańkę — pojawia się nawet w mediach nieprzychylnych rządowi.

Tusk starał się w relacji z Nawrockim pokazać polityczne doświadczenie, ale to za mało. W tle narasta fala napięć, które po chwilowym wyciszeniu — wywołanym rosyjskim incydentem z dronami — wrócą ze zdwojoną siłą. Rząd nie ma planu, jak skutecznie przeciwdziałać wetom i grać swoją grę w trudnej kohabitacji.

Najbardziej spektakularna porażka? Edukacja zdrowotna. Zamiast jasnego przekazu, chaos, uległość wobec konserwatystów z PSL i totalna klęska komunikacyjna. Konserwatywne środowiska — z pomocą Kościoła — skutecznie wypaczyły przekaz, a Ministerstwo Edukacji nie potrafiło odpowiedzieć. Efekt? W wielu regionach ponad 60% uczniów wypisało się z zajęć. To otwarta rana, która będzie krwawić aż do końca roku, a może i dłużej.

Na tym tle Tusk jawi się jako lider, który nie potrafi nadać rządowi kierunku. Poparcie spada, a w partii coraz głośniej mówi się o potrzebie „nowego otwarcia”. Czy oznacza to możliwą zmianę premiera przed 2027 rokiem?

Leave a Comment