Rząd szykuje ustawę, która ma pomóc parom żyjącym bez formalnego ślubu – ale bez wprowadzania związków partnerskich. Projekt dotyczy tzw. „statusu osoby najbliższej”, co – jak twierdzi wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz – ułatwi życie wielu ludziom i nie naruszy porządku konstytucyjnego.
Rozwiązanie ma dotyczyć m.in. prawa dostępu do dokumentacji medycznej, podejmowania decyzji w szpitalu czy innych spraw urzędowych, które obecnie zarezerwowane są dla małżonków lub krewnych. Kosiniak-Kamysz zapewnia: nie chodzi o żadne „ideologiczne zmiany”, a raczej zdroworozsądkowy kompromis, który – jak liczy – poprze także PiS. Przypomina, że jeszcze prezydent Andrzej Duda mówił o takiej potrzebie, a obecny prezydent Karol Nawrocki również jest otwarty na „nieideologiczne rozwiązania”.
Choć szczegóły ustawy wciąż są owiane tajemnicą, politycy mówią już o „przełomie w koalicji” i „politycznej odpowiedzialności”. Krytyczne głosy pojawiły się jednak nawet wewnątrz PSL – niektórzy działacze są zaskoczeni, że rozmowy prowadził sam lider partii i to z Lewicą.
Czy to wyważony krok do przodu czy polityczna zasłona dymna? Jedno jest pewne – temat praw osób żyjących w związkach nieformalnych znów wraca do gry.