Rada Polityki Pieniężnej znów zaskoczyła – mimo przewidywań o „pauzie”, zdecydowano się na kolejną obniżkę stóp procentowych. Tym razem o 0,25 punktu procentowego. To już trzecie cięcie w tym roku, choć RPP uparcie zaprzecza, jakoby trwał jakikolwiek cykl obniżek.
Ekonomiści przecierają oczy, a kredytobiorcy zacierają ręce – teoretycznie niższe stopy to tańsze kredyty i mniejsze raty. Ale uwaga – nie stanie się to od razu. Twój bank zaktualizuje oprocentowanie dopiero w swoim cyklu – np. co 3 lub 6 miesięcy. Czyli: spadek stóp dziś, realny efekt w portfelu dopiero za kilka tygodni lub miesięcy.
Dobre wieści dla firm i inwestorów: tańsze kredyty to większa skłonność do inwestowania, rozwijania biznesów i tworzenia miejsc pracy. Ale – jak zawsze – jest druga strona medalu.
Niższe stopy to ryzyko inflacji, droższy import i słabszy złoty. To także zła wiadomość dla oszczędzających – lokaty i obligacje będą dawać jeszcze mniej. Czy warto więc oszczędzać, czy lepiej wydawać i inwestować? Rząd liczy na to drugie.
Czy to gra na wzrost? A może początek długofalowego kryzysu cen? RPP twierdzi, że to tylko „dostosowanie”, nie strategia. Ale jeśli w listopadzie znów obniżą, nikt już nie kupi tej narracji.