Liderzy Lewicy i PSL zaprezentowali kompromisowy projekt ustawy regulującej nieformalne związki partnerskie. Nowe przepisy mają dać parom – zarówno hetero-, jak i jednopłciowym – prawne ramy dla życia razem. Ale związków partnerskich, przynajmniej z nazwy, wciąż nie będzie.
Projekt zatytułowany „ustawa o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu” reguluje m.in. prawo do mieszkania, dostęp do informacji medycznej, alimenty, wspólne rozliczanie podatkowe, rentę rodzinną i dziedziczenie. Strony będą mogły same ustalić zasady wspólności majątkowej, a państwo ma pełnić funkcję administratora, nie regulatora.
Z projektu całkowicie wyłączono kwestie dotyczące dzieci – nie będzie mowy ani o wspólnej opiece, ani o adopcji. Liderzy koalicji przekonują, że to „wolnościowy kompromis”, który ma szansę na szerokie poparcie, również po stronie konserwatystów. Lewica przyznaje: to maksimum, na jakie obecnie pozwala parlament.
Prezydent Karol Nawrocki sygnalizuje chęć dialogu, ale nie obiecuje podpisu. Ustawa jeszcze może zostać zablokowana – mimo że została specjalnie złagodzona, by nie drażnić głowy państwa.