Za zamkniętymi drzwiami miało dojść do jednej z najbardziej napiętych narad ostatnich miesięcy. W piątek w Kijowie, podczas spotkania z udziałem przedstawicieli państw NATO,
amerykańscy urzędnicy przedstawili twarde stanowisko: Ukraina musi przyjąć propozycję pokoju – i to szybko.
Jak donosi The Guardian, sekretarz ds. sił lądowych USA, Daniel Driscoll, nie owijał w bawełnę. – Żadne porozumienie nie jest idealne, ale musi dojść do zawarcia umowy
– miał stwierdzić. Jedno ze źródeł uczestniczących w rozmowach określiło spotkanie jako „koszmarne”.
Szczególne kontrowersje wzbudził fakt, że USA prowadziły tajne negocjacje z Rosją bez informowania o tym swoich europejskich partnerów. Wielu z nich dopiero teraz dowiaduje się o szczegółach projektu, który –
według przecieków – został przygotowany przez ludzi z otoczenia Donalda Trumpa i Kremla.
Według relacji, dyplomaci z Europy mieli zareagować z niedowierzaniem, gdy usłyszeli, że Ukraina de facto nie ma wyjścia – musi zaakceptować plan albo przygotować się na gorszy scenariusz.
Takie przesłanie miała przekazać obecna na miejscu amerykańska chargeé d’affaires, Julie Davis.
Driscoll nie potwierdził, czy negocjowany dokument odpowiada 28-punktowemu planowi, który ujawnił portal Axios. – Niektóre rzeczy są istotne, inne to tylko teatr. Skupiliśmy się na konkretach – miał powiedzieć. Wkrótce sam ma udać się do Moskwy na dalsze rozmowy.
Na Starym Kontynencie narasta irytacja i niepokój – europejscy przywódcy zaczynają podejrzewać, że plan może być układany z myślą o interesach Kremla, a nie o sprawiedliwym pokoju. Głos USA w sprawie Ukrainy, który przez lata był jednoznaczny, dziś staje się coraz bardziej dwuznaczny.