Biedny robotnik przyjął do swojego domu dwójkę dzieci ulicy
Drzwi otworzyły się z głośnym skrzypnięciem, a mężczyzna zdążył tylko wytrzeć poplamione olejem dłonie o spodnie, zanim zobaczył niebieskie, migające światła odbijające się od chwiejnych ścian pracowni. Nazywał się Gheorghe Ionescu. Miał wtedy pięćdziesiąt osiem lat i złamany kręgosłup od pracy w warsztacie metalowym na peryferiach Bukaresztu. Policjanci o nic nie pytali.Weszli do środka, przeszukali, … Read more