Jej słowa zabrzmiały ciężko, niczym trzaśnięcie drzwiami w środku ciszy.
Przez kilka sekund nikt się nie odzywał. Tylko stara lodówka szumiała w tle, jakby też była tym wszystkim zmęczona.
Andriej zareagował pierwszy.
— To znaczy… a ty? — Jego głos nie był już nerwowy, lecz zdezorientowany. — Co my robimy?
Gabi powoli wstała. Przestała się trząść.
— Rób to, co wszyscy. Pracuj. Dasz radę.
Cristina prychnęła krótko.
— Serio? Teraz nam prawisz kazania?
Gabi odwróciła się do niej, ale bez złośliwości.
— Nie. Teraz, po raz pierwszy… Już nic nie daję.
Marina przestała ciąć.
— Mamo, mówisz poważnie?
— Bardzo poważnie.
W jej głosie pojawiło się coś nowego. Nie gniew. Nie irytacja. Po prostu spokój.
Cisza człowieka, który znudził się byciem dobrym dla wszystkich, tylko nie dla siebie.
— Pracowałem dwadzieścia lat — powiedziała. — Płaciłem raty, samochody, ubrania, lodówkę, prezenty… wszystko. Wychowywałem cię, pomagałem ci. Ale nikt z was nigdy mnie nie zapytał: „Mamo, jak się masz?”.
Nikt nie odpowiedział.
Andriej spuścił wzrok.
— Ja… Myślałem, że to normalne…
— To nie jest normalne, Andriej — powiedziała spokojnie. — Jest wygodnie.
W kuchni panowało napięcie, ale też coś, co zaczynało się psuć. Stary nawyk. Uzależnienie.
Gabi wzięła kopertę i włożyła ją do torby.
— Wyjeżdżam jutro.
Wszyscy podnieśli głowy.
— Gdzie? — zapytała Marina.
— Na wsi. Do babci. Już rozmawialiśmy. Zostanę tam na chwilę. Może znajdę sobie jakieś zajęcie… a może po prostu odpoczywam.
— A my?! — wybuchnęła Cristina.
Gabi lekko się uśmiechnęła.
— Jesteś młoda. Dasz radę.
Andriej zrobił krok w jej stronę.
— Mamo… poczekaj chwilę…
Ale było za późno.
Po raz pierwszy się nie zatrzymała.
Nie dlatego, że ich nie kochała.
Ale dlatego, że w końcu nauczyła się kochać również siebie.
Następnego ranka spokojnie zrobiła sobie kawę. Bez zmartwień, bez wymagań, bez wyrzutów.
Wzięła torebkę, zamknęła drzwi i wyszła.
Na zewnątrz świeciło słońce.
Po raz pierwszy od wielu lat nie czuła już, że przed czymś ucieka.
Czuła, że idzie… w swoim kierunku.
I jakimś cudem to było warte więcej niż wszystkie pieniądze świata.