„Koalicja 15 października” wchodzi w drugą połowę kadencji z wyraźnym spadkiem poparcia i rosnącą frustracją elektoratu. Jak zauważa dr hab. Barbara Brodzińska-Mirowska na łamach Wirtualnej Polski, w miejsce politycznego rozpędu pojawił się komunikacyjny paraliż, wewnętrzne napięcia i brak spójnej wizji przyszłości.
Cykliczne badania CBOS jasno pokazują – trend spadkowy rozpoczął się już wiosną. Choć wiele można tłumaczyć dziedzictwem po poprzedniej władzy – od zadłużonego budżetu po zaminowany system prawny – to reszta błędów to już efekt złego zarządzania ze strony obecnych liderów.
Koalicja, mimo trudnego charakteru i różnic ideologicznych, nie wypracowała wspólnej strategii działania. Obietnice z kampanii KO stały się automatycznie „obietnicami całej koalicji”, co okazało się pułapką. Zabrakło aktualizacji priorytetów i jasnego podziału odpowiedzialności. Efekt? Rozliczana jest cała ekipa, a sukcesy – nawet te realne – nie mają siły przebicia w oczach społeczeństwa.
Równie niepokojące są sygnały o braku wizji: Polacy nie wiedzą, dokąd zmierza państwo, co z bezpieczeństwem, migracją, gospodarką. Rząd nie tylko nie narzuca agendy, ale nie potrafi nawet jasno komunikować własnych działań. Zdaniem ekspertki, bez gruntownej zmiany w podejściu do komunikacji i priorytetów, koalicja może nie tylko przegrać wybory, ale też zmarnować okazję do realnych reform.
Choć sytuacja nie jest jeszcze katastrofalna, czas ucieka. Jeśli koalicja chce zatrzymać wyborców i odzyskać zaufanie rozczarowanych, potrzebne są natychmiastowe działania: wizja, konkret, strategia i komunikacja.