Wojna za wschodnią granicą, inflacja, niepewność geopolityczna – czy to w ogóle dobry moment na inwestowanie? Zdaniem dr. Kamila Gemry z SGH: jak najbardziej, ale pod pewnymi warunkami. Klucz to chłodna głowa, dobra strategia i elastyczność.
Na początek warto zbudować tzw. poduszkę bezpieczeństwa – środki, które wystarczą na przetrwanie kilku miesięcy bez dochodów. Dopiero potem warto myśleć o inwestowaniu. W czasach ryzyka, takich jak obecnie, płynność staje się ważniejsza niż zysk. Dlatego nieruchomości – choć uwielbiane przez Polaków – mogą być najmniej trafionym wyborem, zwłaszcza jeśli trzeba będzie szybko uciekać z kraju.
Alternatyw? Nie brakuje: złoto (ale raczej w ETF-ach niż pod materacem), dolary (szczególnie przy obecnym kursie), amerykańskie obligacje, akcje spółek dywidendowych czy zbrojeniowych, a także geograficzna dywersyfikacja kont i usług finansowych. Nawet kryptowaluty mogą się przydać, o ile nie traktujemy ich jako drogi na skróty do szybkiego zysku.
Najważniejsze? Nie inwestować w panice. Jak podkreśla ekspert, podejmowanie decyzji pod wpływem strachu prowadzi do największych strat.